Dom

April 5, 2016

Dzisiaj będzie o moim afrykańskim domu, w którym mieszkam.
Zamówiłem ten dom już kilka miesięcy temu. Miał być z błota i słomy i taki jest.
Wymagał tylko trochę poprawek takich jak utwardzone za pomocą cementu klepisko (podłoga) oraz trochę szczelniejsze ściany. W pierwszej wersji widać, że ściany nie dochodzą do sufitu. Wolałem jednak, aby dochodziły.

Podniesienie ścian to niewielki problem. Zadanie zostało wykonane w godzinę - tak się buduje ściany z błota:


W świeżym błotku jak wiemy mieszkają sobie robaczki, które po jakimś czasie się przepoczwarzają i zamieniają w owady. No i te owady normalnie wychodzą dziurkami ze ścian! Na szczęście mam takie psiukadełko, którym co wieczór rozprawiam się z nieproszonymi gośćmi. Jak już gości nie ma to rozpościeram swoja moskitierę i mogę spać spokojnie. Bez obawy, że nawet jak nowi goście się pojawią to mi zrobią krzywdę:-)
  
Teraz jest trochę ciemniej w środku, bo są tylko takie małe okna ale jakoś tak przytulniej.


W środku, jak widać, mam prawdziwe łózko i nawet prawdziwy fotel.

 

Jest też podręczna łazienka.

 

Nie mam szafy - trochę rzeczy mam w torbie a część wędruje z łóżka na fotel i odwrotnie. Zależy czy jest dzień czy noc.

 

Tak wygląda sufit. Widać też drzwi. Widać też plandekę, która dzielnie wspomaga tą strzechę, ponieważ ta niestety zdecydowanie nie radzi sobie w czasie większego deszczu. 

 

Do chatki doprowadziłem sobie prąd z mojej kurnikowej elektrowienki słonecznej. Niestety te samochód psuje pejzaż, ale jego tu na co dzień nie ma.

 

Na koniec fotka, która pokazuje usytuowanie mojego domu

 

Please reload

Ostatnie 50 postów

Please reload

Archiwum

Please reload