Wizyta

March 31, 2016

Dzisiaj odwiedził mnie pan, który kilkanaście kilometrów stąd założył małą, prywatną szkołę, w której on sam oraz nauczyciele nie pobierają pensji. Pracują za darmo. Maja w szkole 90 dzieci w różnym wieku. Rodzice płacą jednak 25 ZMK miesięcznie (prawie 10 zł) ale tak jak mi ten pan mówił to pokrywa tylko koszty, bo dzieci dostają prosty posiłek (prosty posiłek to nshima i warzywa). Część dzieci nie płaci nawet tego.

Pokazał mi zdjęcia tej szkoły, na których widać, że szkoła może być jeszcze biedniejsza niż, ta, państwowa, do której poszła Christine. Zamiast tablicy jest kawałek ściany pomalowany na czarno. Nie ma ławek ani krzesełek - dzieci siedzą na podłodze..., której też nie ma - to zwykłe klepisko. Niektóre zajęcia odbywają się na powietrzu ale wtedy jest przynajmniej na czym siedzieć. A na czym siedzieć? A na pustakach.

Nie miałem wtedy czasu, bo właśnie wychodziłem i nie skopiowałem sobie zdjęć ale jak się wyrobię to odwiedzę tą szkołę i pokażę zdjęcia. Tymczasem mam tylko jedno zdjęcie z tego spotkania. Na zdjęciu pan dyrektor i jego 16 letnia córka - nauczycielka:-) 

 

 

Please reload

Ostatnie 50 postów

Please reload

Archiwum

Please reload