Odlot

Wczoraj wieczorem przeszedłem jeszcze praktyczny kurs gotowania nshimy a potem zabrałem do walizki rybki "kapenta" oraz inne produkty, niezbędne do ugotowania nshimy w moim ogródku. Mam nawet oryginalny blaszany kosz z podniesionym denkiem i otworami wentylacyjnymi po bokach - taki specjalny zambijski sprzęt do gotowania na węglu drzewnym. Będzie zambijska impreza w moim polskim ogródku.

A dzisiaj z rana wyjazd na lotnisko. Odprowadzają mnie od lewej: Phetima, Salem i Shalom.

Najpierw poleciałem takim małym samolocikiem do Johanesburga (wiem, ze nie po drodze ale sporo taniej)

a potem ogromnym samolotem do Dubaju i stamtąd do Warszawy.

Dziękuję bardzo za cierpliwość przy czytaniu tego bloga oraz za Wasze komentarze pod postami:-)

C.D.N.

Ostatnie 50 postów

Archiwum