Trzy wizyty

April 19, 2015

Moja wiza (kilkukrotnie przedłużana) ostatecznie kończy się jutro. Dzisiaj zatem jest ostatnia moja wizyta na farmie. Ostatnia szansa aby spełnić dwa moje marzenia, które nosiłem w sobie od 2 miesięcy a może dłużej. Jedno z moich marzeń było zobaczyć pasiekę, którą ma podobno jeden z sąsiadów (to podobno od niego przylatywały pszczółki do naszej studni, aby napić się wody). Poszliśmy zatem do tego pana razem z Rabsonem.  Wchodząc na jego podwórko zastaliśmy pana czyszczącego jedną z kilku spluw, które miał. Gdy spytałem go, na czyją to jest zgubę (myślałem, że na polowanie) ten odpowiedział, że na złodziei!. Czym predzej zapewniłem go, że ja tu w uczciwych zamiarach przyszedłem.... chciałem zobaczyć pszczoły. 

 

Pan nie mógł sobie przypomnieć, gdzie on te pszczoły ma... ale ma króliki, więc chętnie mi je pokaże:-)

 

Pokazał mi też takie coś... kto zgadnie co to i do czego służy? Jasne, że nikt . To jest osnowa spichlerza na kukurydzę. Oplata się toto kijkami albo siatką i wrzuca kukurydzę... tyle wiem - resztę zobaczę o innej porze roku jak tam będę.

 

No w końcu, ulegając mojej prośbie, poszukaliśmy jego pasieki... Znaleźliśmy jeden ul. Ul zrobiony ze starej beczki. Gospodarka pasieczna w takim ulu polega na tym, że taką beczkę zawiesza się na drzewie i czeka, aż jakieś pszczoły tam zechcą łaskawie się zadomowić. Jak to nastąpi trzeba tylko poczekać, aż zbudują tam swoje gniazdo i naniosa trochę miodu. Następnie zabiera im się plastry z miodem i wyciska miód rękami niszcząc czerw i jajeczka przy okazji. Następne takie "miodobranie" nieprędko, bo rodzina pszczela zaczyna wszystko od zera (czasem pewnie od założenia mateczników ratunkowych na pozostałych skrawkach plastrów, bo królowa też dostała wycisk). Pozostałych trzech uli-beczek (pasieka była 4-ro beczkowa) nie znaleźliśmy a ta była pusta. Moje marzenie o wizycie w afrykańskiej pasiece jest nadal aktualne.

 

Drugie moje marzenie było takie aby zostać zaproszonym do środka wiejskiej chatki. Bywałem w różnych domach w Zambii ale to były domy o standardzie ponad średnim. Jeden nawet miał standard duuuzo ponad - patrz wpis "Luksus" z 2015-04-6

Zostałem zaproszony do domu Rabsona. Tak wygląda typowy dom na zambijskiej wsi. Dom składa się z kilku jednoizbowych budynków: jest domek-sypialnia rodziców (ten z niebieskimi łatami na dachu), domek-sypialnia starszych dzieci (po lewej) i domek-kuchnia (po prawej).

 

W pobliżu jest jeszcze jeden obiekt. taka zagroda z kołków i drążków. To jest obora - na noc przyganiane sa tutaj krowy, które całymi dniami wałęsają sie po okolicy. 

 

 

 

Poniżej główny domek a przed nim gospodarz czyli Rabson oraz jego brat.

 

To jest kuchnia. Kuchnię zazwyczaj łatwo rozpoznać wśród zabudowań wiejskich, bo albo ma duzo otworów w scianie tuż poniżej dachu albo w ogóle ściany tylko na jakieś 1,4m wysokie a dach na kołkach wystających pionowo ze ściany. Chodz o to aby dym z ogniska, które jest najwazniejszą częścia kuchni miał jak sie wydostawać na zewnątrz. No w tej kuchni akurat tych otworów nie widać - ale są - pomiędzy ścianami i dachem jest wolna przestrzeń.

 

Tak wygląda kuchnia w środku - wszystko co niezbędne jest: palenisko, woda garnki:

 

A to jest trzeci domek dawniej służący dla dzieci... teraz chwilowo wynajęty przez kogoś z rodziny.

Byłem też wewnąrz domu głównego, zwiedziłem łazienkę (taki szałas z trawy bez dachu) oraz... niezmiernie ważny i niezbędny obiekt w każdym gospodarstwie domowym czyli wychodek;-) Wszystko obfotografowałem oczywiście ale.. ileż mozna wklejać fotek w jednym poście?

 

Obie wizyty, które pokazałem powyżej miały miejsce u moich najbliższych sąsiadów - kilkaset metrów od farmy. Trzecia dzisiejsza wizyta była... na farmie. Pracownicy odświętnie ubrani... otoczenie pozamiatane... prawdziwa wizyta. Tak wygląda Dobra Farma 2015-04-19

 

Namiot pod, którym odbywa się zazwyczaj patroszenie kurczaków...

 

namiot na tle kurnika...

 

A oto kurnik wewnątrz. Tutaj prosze zwrócić uwagę na pewien mój pomysł, dzieki któremu pracowniki nie muszą wchodzić do zagród kurczaków aby napełnić karmidła. Pracownicy chodzą sobie środkowym korytarzem i za pomocą drązka z haczykiem przyciągają karmidła wiszące na sznurku. Nowoczesność w domu i zagrodzie:-)))

 

Oto jest dom w którym mieszka Edward i jego zona Precious (czyli ci państwo z fotki powyżej)

 

Na koniec pamiątkowa fotografia z pracownikami. 

I to koniec wizyty... Ech - jutro lecę do domu...

Nayenda!!!  

 

 

Please reload

Ostatnie 50 postów

Please reload

Archiwum

Please reload