Nie-dziela

Nazwa dnia "niedziela" mówi sama za siebie. Czasami dzieje się coś wyjatkowego ale tym razem rzeczywiście nic sie nie działo.

Zanotowałem dwa interesujące momenty. Pierwszy to śniadanie, na które składało sie tylko i wyłącznie takie oto warzywo. Zostało ono w całości wrzucone do garka z wodą i ugotowane. Po ugotowaniu wystarczyło tylko to "otworzyć" za pomocą noza... wspypać łyżeczkę cukru i zamieszać zawartość. Gotowe.


W drodze do kościoła przejeżdżałem obok ogrodu z pomidorami, które sie marnują, że aż żal.

Ostatnie 50 postów

Archiwum