Wesoły autobus

April 10, 2015

Dzisiaj przesiedziałem w biurze. Nie robiłem żadnych fotek, zatem pokaże fotki zrobione wczoraj i innego dnia, kiedy podróżowałem autobusem. Podróż autobusem ciekawiła mnie bardzo od dawna, ponieważ z zewnątrz wygląda to fascynująco (patrz wpis z 23 marca).

Byłem ciekaw jak oni tam wchodzą i wychodzą skoro nie ma pozostawionego przejścia. Mały autobusik zabiera ponad 20 osób. Udało mi się podejrzeć jak się kica przez siedzenia:

 

Inne spostrzeżenie to sprawa "higieniczna". Obawiałem się, że w zatłoczonym autobusiku przy 26-30 stopniach może być trochę przykro jeśli chodzi o zapachy. Otóż, nie prawda. Wygląda na to, że ludzie tutaj dbają o higienę. Na wioskach mają takie łazienki, które są właściwie tylko parawanami ze słomy ale po co więcej? Jeśli jest woda i mydło to wszystko co trzeba jest. Kilka dni temu czytałem bloga pewnego księdza, który bywa w Zambii jako misjonarz i pisał właśnie o tym - potwierdzam, że rzeczywiście ludzie wiedzą tutaj do czego służy woda i mydło. 

Do autobusu zabierani są pasażerowie z czym kto ma: worki z paszą dla zwierząt oraz żywe zwierzęta - w tym przypadku kury. Nikt nie marudzi. To piękna rzecz - ludzie mają zrozumienie dla siebie nawzajem.

 

Wiadomo, ze jak na podłodze położy się kilka worków to nie ma miejsca na nogi... ale jeśli ma się nogi czyste to można bez skrępowania je wstawić tam gdzie jest miejsce, chociażby to miejsce było blisko nosa innego pasażera.

 

W autobusiku jedzie kierowca i jego asystent. Kierowca wiadomo... kieruje samochodem oraz trąbi klaksonem co kilkanaście sekund aby potencjalni pasażerowie nie przegapili autobusu. Asystent inkasuje należność, pomaga wsiąść do autobusu i zająć miejsce oraz zapakować bagaż. To na przystanku... a w czasie jazdy wystawia głowę z okna autobusu, czasem aż ponad dach aby był widziany i słyszany po obu stronach drogi, gwiżdże na palcach z częstotliwością nie mniejsza niż klakson kierowcy. No i co najciekawsze i dla mnie niezrozumiałe: namawia ludzi, którzy stoją lub idą obok drogi aby wsiadali do autobusu. Rozumiem, że taki marketing jest dobry w przypadku sprzedaży pomidorów, bo dzięki niemu nawet ktoś kt nie zamierzał kupić pomidorów kupi je po namowie. Ale żeby namawiać "Jedź z nami do miasta"? Myślałem, że do miasta jedzie ten, kto postanowił tam pojechać i namawianie nic tu nie da:-)

Fotki z wnętrza autobusu pochodzą z moich dwu podróży. W czasie jednej z nich wsiadałem do prawie pustego autobusu zatem miałem okazję zobaczyć jak się kica przez siedzenia. W drugim przypadku wsiadałem do autobusu, w którym już miejsc nie było. Miejsce obok kierowcy zrobił mi asystent kierowcy, który jednak jakoś gdzieś tam się zmieścił z tyłu... po czym na następnym przystanu zabrał jeszcze panią z dwoma kurami.

 

Aaaa... przystanek to też rzecz umowna. Tam gdzie jest chociaż jeden pasażer tam właśnie jest przystanek, 

Please reload

Ostatnie 50 postów

Please reload

Archiwum

Please reload