Wielka Niedziela

April 5, 2015

Dzisiejszy wpis, niestety nie będzie świąteczny, mimo tego, że jest Wielka Niedziela. Okazało się, że właściciel restauracji, który wcześniej nie chciał od nas kurczaków, bo za małe. Nagle został bez żadnych kurczaków ani małych ani dużych a właśnie dziś i jutro zazwyczaj bardzo potrzebuje kurczaczkowego mięska dla swoich gości, których spodziewa się o wiele węcej niż w zwykłe dni. Dzwonił w sobotę wieczorem z błaganiem o kurczaki "jak leci"... małe, duże, byle tylko przyjechały przed obiadem w niedzielę. Dlatego z samego rana panie z wioski musiały ukatrupić i wypatroszyć 100 kurczaków.

Przed 12stą pojechaliśmy na farmę odebrać gotowe kurczaki, aby je dostarczyć naszemu klientowi. Po drodze zobaczyłem, że nocna burza pozbawiła dachu jednego z sąsiadów. Właściwie dachu i kawałka ściany.


Spotkałem też kilkoro dzieci, które pasły kozy (a może prowadziły już z pastwiska do domu). Przypomniało mi to obrazek z dzieciństwa, gdy w niedzielę lub inny dzień świateczny można było spotkać sporo osób, które spacerowały sobie z krówkami po miedzach lub polnych drogach, aby krówki mogły pojeść świeżej trawy.

 

Tak wyglądała praca pań, który przygotowywały kurczaki:

 

Panie przyszły do pracy z dziećmi. Na razie warunki do pracy są dosłownie polowe ale to się zmieni. Zamiarzam zbudować specjalny budynek, z blaszanym dachem i ścianami z siatki przeciw owadom. No a od dzisiaj plan ten poszerzam o zbudowanie również jakiegoś miejsca dla tych dzieci. Jakaś piaskownica i huśtawka.

 

A po pracy było pamiatkowe zdjęcie:

 

Jednej pani nie było na zdjęciu, bo akurat poszła po wodę do studni, dlatego jest na osobnym zdjęciu:

 

Tak wygląda restauracja, gdzie pojechały kurczaki. Jak widać nie jest ona wielogwiazdkowa. 

 

A już całkiem brak gwiazdek na zapleczu. Nie pokażę zdjęć jak wygląda kuchnia... pokażę tylko jak jest ona zasilana:

 

Wielka Niedziela zakończyła się podobnie jak się zaczęła czyli burzą. Tak wyglądało tuż przed:

 

Ale kto ma w sercu radość nie przejmuje się burzami. Ci ludzie na przyczepie taką radość mają. Śpiewają a nawet tańczą podczas jazdy. 

 

Stare komentarze:

 

marysia13-04-2015 16:14
Pamiętasz huśtawki z opon?

 

stefan13-04-2015 19:18
Pamiętam naszą karuzelę, którą nasz tata zrobił. Podstawą był wielki korzeń ściętej topoli. W to była wbita rurka jako oś... na oś nałożone stare łożysko stożkowe i na koniec gruba decha z dziurą po środku. Pamiętasz gdzie stała?

 

marysia14-04-2015 11:17
No jak wszystko inne pod lipką!

 

Alicja12-04-2015 19:55
Piękne są te dzieciaki, zbuduj im Stefan tę huśtawkę.

 

Please reload

Ostatnie 50 postów

Please reload

Archiwum

Please reload