Miasteczko rzemieślnicze

Edward zgłasza, że kończą mu się wiórki na podściółkę zatem trzeba odwiedzić miejsce, które już znam, gdzie jest cała masa interesujących zaułków i gdzie takie wiórki można tanio kupić. Wystarczy tam się zbliżyć a już jest się zauważonym. Podbiegaja chłopaki, którzy szukają zarobku. Pytaja o prace albo o jakieś potrzeby zakupowe, które natychmiast są gotowi spełnić. Wszystkiego chętnie sie podejmą. Tak to wygląda (fotka "z ukrytej kamery":

Gdy się dowiedzieli, że chodzi o wióry przybiegali z wiórami w garści aby pokazać jakie ładne. Każdy miał najładniejsze. Niestety trzeba było zdecydować się na jednego dostawcę.

Tyle tutaj sklepików i warsztacików. Sklepikarze i fachowcy ciężko pracują zatem muszą mieć co i gdzie zjeść. I mają. Oto restauracja. Tak wygląda w środku...


a tak na zapleczu:


Wśród wielu fachowców na tej ulicy jeden się wyróżnia... nie tylko kolorem czapeczki. Zwraca uwagę jego spokój, brak pośpiechu. Ma na swoim warsztacie porządek i nie musi zabiegać o klientów, bo jak widać ma. Oto pan szewc i jego skromny warsztat pracy. Fotka jak ulał nadaje się do serii "przydrożne rzemiosło".



Wióry w bagażniku... jedziemy na farmę. Po drodze jak zwykle spotykam obrazki, które wydaja mi się ciekawe, więc pstrykam fotki:

- Panie, które sprzatają (taaaaak... czasem można takie zjawisko spotkać na ulicy Lusaki) maja na wyposażeniu miotły i pachołki, które ustawiaja dla własnego bezpieczeństwa. Jak zamiota kawałek pachołki przenoszą (po afrykańsku) w następne miejsce.


- "Miejsce na Twoją reklame".... bez reklamy - widać sposób w jaki zostało wykonane:-)


- Pan kolekcjoner, który kolekcjonuje wszystko.


Ostatnie 50 postów

Archiwum