Piątek

Dzisiaj będzie króko, bo dzień w większości biurowy. Na działce Ken z chłopakami zaczął murować wschodnią część kurnika.


Natomiast nasi stali wspomagacze czyli Mpundu i Chileshe (to ci dwaj, którzy pracują od pierwszego dnia i którzy po pierwszych dniach próbowali strajkować) zrobili wykop pod fundamenty części zachodniej oraz oczyścili teren z korzeni. Fajne chłopaki.


Po drodze kupiliśmy trochę sprzętu do kurnika (kurek przybywa to potrzeba więcej karmideł). Przy tej okazji zrobiłem kilka fotek nadających się do serii "przydrożne rzemiosło. Wiem, że blacharstwo już było ale może ktoś nie widział. Zauważcie, że z blachy można zrobić nawet dom:-)


Na kolację... nszima. Tym razem z jajecznicą oraz malutkimi rybkami. Te rybki są bardzo malutkie - tak około 5 mm szerokie i długie 30-40 mm. Są baaardzo smaczne. To są malutkie sardynki nazywane tutaj "kapenta". Często sprzedawane są przy drodze ale ja tych przy drodze nie tknę, bo widziałem, że ich smak doceniają nie tylko ludzie. Na szczęście są też w marketach pakowane w szczelne woreczki.


Stare komentarze:


marysia16-03-2015 21:49 Kto Ci gotuje takie pyszne jedzonko?

stefan17-03-2015 8:57 trzy kucharki... czasem jedna z nich, czasem dwie a czasem wszystkie razem:-)

Ostatnie 50 postów

Archiwum