Prace ślusarskie

March 10, 2015

Dzisiejszy dzień był cały biurowy a więc... nudy. Na szczęście wczoraj zrobiłem dużo ciekawych zdjęć, które teraz chciałbym pokazać. Wczoraj byłem w zakładzie ślusarskim, aby zamówić metalowe drzwi. Problem był przy jednych drzwiach, ponieważ wcześniej zamówiłem samą ramę, zakładając, że skrzydło dokupi się później. Niestety okazuje się, że standard nie równa się standardowi i standardowe skrzydło jest o 1 cm za szerokie do "standardowej" ramy. Problem tym większy, że na działce nie ma prądu. Ale pomysłowość pana ślusarza załatwiła temat i jakoś udało nam się zamknąć nasz przykurnikowy magazynek. Widząc moje zainteresowanie sprzętem jakim się panowie posługiwali, pan majster zaprosił mnie na sąsiednie podwórko i pokazał jak się takie spawarki robi (patrz wczorajszy wpis).

Ale najpierw trzy fotki oryginalne z dnia dzisiejszego.

Oto moja utęskniona paczka, która wysłałem expresem równo miesiąc temu. Zapłaciłem nie tylko za expres ale tez mandat za parkowanie na chodniku przy poczcie głównej w Lublinie. Dlatego była dla mnie taka droga:-)

W paczce zapakowałom 10 kg moich całkiem dobrych spodni i koszul, z których niestety wyrosłem i wcale nie chodzi tu o wzrost, który jest niezmienny od 40 lat.

 

Następny obrazek to zwykła ciekawostka architektoniczna - jeden z kilku wieżowców w Lusace.

 

I trzecia fotka - zambijski miodek. Proszę zwrócić uwagę na cenę (ok. 65 PLN za 1,3 kg). To chyba jakiś niezwykły miód, bo zwykły ma ceną zbliżoną do naszego miodu. Obrazek dedykuję Rafałowi ;-)

 

Ślusarnia mieści się pod gołym niebem na podwórku. Podwórko wraz z małym magazynkiem jest wynajęte za 2000 ZMK (1000 PLN) miesięcznie. Drogo, bo przy "ślusarskiej" ulicy. Tak wygląda:

 

A tak wyglądają drzwi da ślusarskiego magazynku. Prawda, że przypominają buty szewca?

 

Po przeciwnej stronie drogi (też na podwórku a nawet na poboczu drogi) pracuje blacharz. Jego warsztat to jakaś beczka (aby się nie schylać), kawałek szyny metalowej na niej służącej za kowadło i kawłek metalu, który robi za młotek. Pan blacharz stuka tym czymś i wystukuje garnki, wanienki i inne przedmioty z blachy. Jak on to robi, ze te garnki nie przeciekają to nie wiem. Ale jak się dowiem to opowiem.

 

W końcu jedziemy z tymi drzwiami na farmę. Oto jak wygląda teraz kurnik z mojego obserwacyjnego kopca:

 

Tak z boku (robią się już fundamenty pod drugą część kurnika):

 

Tak w środku:

 

A tak mieszkają najmłodsze kurczątka w jeszcze niewykończonym (brak posadzki) magazynku.

 

Na budowie domu Edwarda i jego żony też się ruszyło. Robson zaczął murować ściany.

 

 

 Wracając do domu zrobiłem fotkę, którą dedykuję moim przyjaciołom z lubelskiego Welocypeda. Oto połączenie przyjemnego z pożytecznym. Jadąc szosą spotykam często rowerzystów wiozących worki z węglem drzewnym. To są rowerowi sprzedawcy:-)

 

Stare komentarze:

 

agpela15-03-2015 18:39
Stef super czytać o Twoim "nowym" życiu :) pozdrawiam :)

 

Hiscus14-03-2015 11:43
Hi ! About how many kilometers is located the farm from Lusaka?

 

stefan16-03-2015 22:17
The farm is located about 30 from Lusaka center.

 

a.a.b12-03-2015 20:07
A po co te za małe ubrania ?

 

stefan12-03-2015 20:20
... dla mniejszych sąsiadów. Właśnie porozdawałem dzisiaj.

Please reload

Ostatnie 50 postów

Please reload

Archiwum

Please reload