Problemy transportowe

February 28, 2015

Sobota była napieta i stresująca. Prwadę mówiąc napięcie już zacząło się już w piątek wieczorem, bo okazało się, że człowiek, którego wynajęliśmy do przywiezienia pustaków przestraszył się kałuży w połowie drogi i stwierdził, że dalej nie pojedzie. Uparł się i nie było na niego rady, bo miał już zapłacone. Zrzucił pustaki tak jak gruz i odjechał. Telefonicznie trzeba było szybko zorganizować mniejszy samochód i chłopaków, którzy pomogli te pustaki przetransportować na właściwe miejsce. Udało się przed nocą ale okazało się, że pustaków zamiast 1000 jest tylko 900.
Sprzedawca ma kamery na placu i jest w stanie udowodnić, że załadował tyle co trzeba. Istnieje podejrzenie, że niesolidność tego transportowca to nie jest jedyny jego feler. Sprzedawca jednak obiecał, że dowiezie brakujące pustaki, biorąc odpowiedzialność za człowieka, którego nam polecił. A polecony człowiek, który niedawno znalazł pracę pewnie znowu będzie jej szukał.


A tymczasem jest sobota i mamy nowego transportowca oraz do przewiezienia piasek, żwir i cement. Tym razem pieniądze czekają u mnie w kieszeni do czasu kiedy materiały dojadą na miejsce. I to okazało się bardzo dobrym manewrem, bo znowu w połowie drogi (już po przejechaniu najgorszych kałuży) kierowca zażądał dodatkowego tysiąca ZMK. W przeciwnym razie nie jedzie dalej. Zrobiła się awantura, bo przybiegli ludzie ze wsi i zaczeli się z nim kłócić. Nie wiedziałem o co chodzi - myślałem, że mają pretensje, że wjechał taką cieżarówą i psuje im drogę. Okazało się, że nie. One (bo to głównie kobiety) stanęły po naszej stronie:-)
Ale facet się uparł i już. 
Załatwiłem go jednym zdaniem:
- Ja idę na działkę z pieniędzmi za materiał a ty jak nie chcesz jechać to nie jedź - wracaj do domu. 
I pojechałem. No i za chwilę materiał szczęśliwie i bez problemu dotarł na miejsce:-)

A oto fotorelacja:

- Piasek i żwir już jest, łądujemy jeszcze cement.


- droga jak widać zamieniła się w rzekę ale płytką i w dodatku z twardym dnem.

 

- pilotujemy ciężarówkę małym samochodem, 


- tutaj był najgorzej. 

 

Oto nasze pustaki. Taki sposób wyładowywania pustaków ostatnio widziałem w 1985 roku na państwowej budowie w PRL. Mam nadzieję jednak, że ściany będą jednak wyglądać lepiej. 

 

Na koniec fotorelacji nasza brama. Prawda, że wygląda już lepiej?

I tak już najzupełniej na koniec coś wesołego. Kupiłem buty gumowe dla Edwarda. Okazało się, że oba lewe. W sumie wyszło nawet dobrze, bo odkrycie tego faktu rozminowało nerwową atmosferę, jaka się wytworzyła w związku z transportem:-)

Ach... prawie zapomniałbym o stałej serii "Przydrożne rzemiosło" a raczej tym razem przydrożne usługi.
Tak pracuje pan Czyścibut:

 

Stare komentarze:

 

marysia01-03-2015 21:42
Z ogromnym zainteresowaniem śledzimy postępy na Dobrej Farmie. Wszystko jest bardzo ciekawe i nowe, tylko jak widać problemy z pracownikami takie same jak w Polsce (przyczyny też podobne). Co do usług obuwniczych - zastanawia mnie arsenał past do butów - po co tyle, skoro wystarczą sandały?
 

Please reload

Ostatnie 50 postów

Please reload

Archiwum

Please reload