Wizyta w Kasisi

February 20, 2015

Plan na dzisiaj był taki, aby cały dzień spędzić na działce. Rano zadzwoniłem do siostry Marioli, która kieruje Domem dla Sierot w Kasisi. Planowałem odwiedzić ten ośrodek w niedzielę i porozmawiać o moim projekcie, bo projekt wycelowałem głownie w Kasisi... rozpaplałem już o nim w internecie, a zainteresowani jeszcze nic nie wiedzą. Nie chciałem rozpaplać przed tą rozmową ale nie wytrzymałem i rozpaplałem. Okazało się, że siostra Mariola jutro wyjeżdża na jakiś czas, więc jedyna szansa, aby porozmawiać to dzisiaj.

Tymczasem jest piątek i kolejne pokolenie kurczaczków ma pojechać do naszego kurnika.

Sprężamy się. Po drodze wizyta w banku i w supermarkecie, więc mogę przedstawić jak wygląda Lusaka w wersji europejsko-amerykańskiej.

 

 

A teraz pakujemy nasze kurczaki. Prosze zobaczyć jak strongman dźwiga (przyszłe) 500 kg. Tyle będzie ważyć te 300 kurczaków, gdy dorosną:-)

 

A na działce niedobre wieści:

- do kurnika zakradł się szczur i zjadł 4 kurczątka (już ja go jutro nakarmię, tak, ze juz nigdy nie bedzie głodny),
- chłopaki zastrajkowali i chca więcej pieniędzy w dodatku przed zakończeniem pracy (chyba ich pogieło),
- piła motorowa sie popsuła (coś się wymysli).

 

Wracamy do Lusaki. Po drodze pstryknąłem jedną fotkę z serii "Rzemiosło przydrożne". Kilka dni temu pokazałem zakład tapicerski a tym razem kolej na Przydrożny Zakład Blacharski:

 

Szybki prysznic, zmiana ubrań i jedziemy do Kasisi. Zabraliśmy 15 słoików miodu na śniadanie dla dzieci.
Trochę się obawiałem tej wizyty i teraz sam przed soba sie wstydzę, że się obawiałem, bo przecież powinienem wiedzieć, że osób, które cały swój czas poświęcają dzieląc go pomiędzy modlitwę i służbę innym nie należy się bać. Miałem okazję niejednokrotnie o tym się przekonać. Mam na myśli np. moich przyjaciół w Ognisku Miłości w Kaliszanach czy siostrę Jadwigę, która przed laty pracowała w naszej parafii. Przekonałem się, że takie osoby nie potrafią nie być miłe. Nie potrafią się rozzłościć czy zniecierpliwić. Zaraz po przyjeździe zanim powiedziałem z czym przyjeżdżam zostaliśmy serdecznie przyjęci przez siostrę Mariolę a chwilę później zaproszeni na wycieczkę po Kasisi (zanim się ściemni). Głupio mi, bo nie mogę podać imienia bardzo miłej siostry, która nas oprowadzała. Są w Kasisi dwie siostry bliźniaczki Maria i Janina i to była właśnie jedna z nich ale nie wiem która:-/

 

Na podwórku spotkaliśmy siostrę Jolantę. Po kilku zamienionych zdaniach już zaplanowała mi rolę w Kasisi. Zawołała jednego z podopieczych (najstarsi chłopcy to jej podopieczni) i powiedziała mu, że ten pan będzie z wami co tydzień prowadził zajęcia. Z żalem musiałem jej wyjaśnić, że nie mieszkam w Lusace ale jestem tu tylko do połowy kwietnia. Następna wizyta w następną zimę.


Na koniec spokojnie usiedliśmy z siostrą Mariolą i mogłem jej przedstawić mój projekt. Powiedziała, że jest cudowny. Od tego momentu czuję wiatr pod skrzydłami.

 

Stare komentarze:

 

Alicja22-02-2015 18:55

Siostra Mariola jest niezwykła. Oglądałam rozmowę z nią którą prowasził Szymon H i do dzisiaj pamiętam. Jest niezwykłym rozmówcą. Bardzo uwaźnie słucha, ma piękny ciepły głos i bardzo spokojnie odpowiada. Cieszę się że wasze drogi się spotkały. Znowu martwi mnie ten strajk, ze szczurem to poradzisz sobie raz dwa.

 

 

endr22-02-2015 9:38

Miło się ogląda i czyta - pozdrawiam andrzej :-)

 

 

bsmile22-02-2015 8:10

Widać szczęście na Waszych twarzach :) Trzymam kciuki za powodzenie, pozdrawiam, Beata

 

 

 

Please reload

Ostatnie 50 postów

Please reload

Archiwum

Please reload