Nowy pracownik

Nasze kurczątka dzisiaj są sierotkami. Miał przyjechać pracownik, był polecony przez znajomego i bardzo zachwalony. Zaufaliśmy a on najpierw chciał kasę, bo nie ma na autobus, potem autobusy wszystkie przepełnione a w końcu postanowił, że nie przyjedzie. Czekamy na zwrot kasy za ten przepełniony autobus. To była niedobra wiadomość dnia... ale kolejne są już tylko dobre. W sklepie z kurczątkami polecono nam trzech panów obiboków, którzy się tam kręcą i pomagają nosić worki. Jakoś na pierwszy rzut oka żaden z nich nie wzbudził zaufania za to ofertą pracy zainteresował się młodzieniec, który przyszedł kupić jakieś medykamenty dla kurczaczków, którymi się zawodowo opiekuje. Powiedział, że on chętnie podejmie pracę. - No ale chyba masz pracę skoro kupujesz te rzeczy? - Mam ale pracuję tam za grosze i bez nadziei na podwyżkę. Od kilku lat te same 700 kwacha na miesiąc. - Czyli 1000 kwacha byłoby ok? - byłoby cudownie. - A twoja żona ma pracę? - Nie ma. - No to już ma:-) No ale zanim dobiliśmy ostatecznie targu odwiedziliśmy po sąsiedzku klinikę weterynaryjną, której właścicielką jest nasza znajoma i poprosiliśmy dwóch panów doktorów aby przesłuchali naszego kandydata czy faktycznie się zna na kurach. Okazało się, że się zna:-) Zabraliśmy naszego dyrektora kurnika od razu na działkę aby zobaczył w co się ładuje. Wszystko z zadowoleniem zaakceptował a jego żona podobno skakała z radości, gdy do niej zadzwonił. Edward ma 25 lat a jego żona ma na imię Precious i jest 2 lata młodsza. Tymczasowo wynajęliśmy dla nich taki dom:

W niedzielę przeprowadzka.



To jest Edward...

...a tu jeden z jego podopiecznych:


A oto kilka fotek pstrykniętych w drodze powrotnej:


- sąsiedzi...



- dzieci sąsiadów (na 100% byłem pierwszym białym człowiekiem jakiego zobaczyły w życiu) ...



- próba scholki obok kościółka katolickiego ...


- Przydrożna sprzedaż bananów ...

Stare komentarze:

Alicja17-02-2015 13:30

Dzięki Stefano, czytam z ciekawością i mam nadzieję że wszystko się uda.



Ostatnie 50 postów

Archiwum