Pierwsze kurczątka.

Pierwsze kurczątka właśnie jadą na działkę. Trzynastego i w piątek... jakby coś nie wyszło to będzie na co zwalić winę.


W połowie drogi z szosy na farmę znalazł się mój but! Wisiał sobie spokojnie na drzewie. Skąd sie tam wziął? Dlaczego akurat na tym drzewie oddalonym kilkaset metrów od farmy, gdzie prawdopodobnie wypadł z samochodu podczas pakowania? Tego nie wie nikt. Może to jakieś specjalne Drzewo Rzeczy Zagubionych? Tak czy owak po tym szczęśliwym wydarzeniu przestałem się martwić, że piątek oraz, że trzynasty.


Kurczątka w końcu w swoim nowym domu:

Zadowolony z dnia pełnego sukcesów, zadeklarowałem się, że na obiadokolację ugotuję kurczka w sosie jakimśtam z ryżem czyli tzw. "Chinolka". Niestety okazało się, że w domu jak i w całej okolicy właśnie wyłączyli prąd... Ale słowo się rzekło... chinolek został ugotowany na kocherku na wegiel drzewny przy świetle lampki solarnej. Taki kocherek to obowiązkowe wyposażenie niemal każdego domu w Zambii:-)


Ostatnie 50 postów

Archiwum