Lecę (bo chcę) do Zambii.

February 10, 2015

Lecę poraz drugi do Zambi.

 

Lecę, lęcę... doleciałem do Etiopii. Z Addis Ababa do Lusaki to ostatni z trzech odcinków "lecenia" - ostatni i najciekawszy, bo w dzień, więc można popatrzeć przez okno w dół. Patrze, patrzę... i widzę jak optycznie bardzo różnią się tereny Etiopii, Kenii, Tanzanii i Zambii. Etiopia z lotu ptaka o tej porze jest szaro-beżowo-brązowa. Zieleń tylko przy zabudowaniach. Pola wyglądają tak jak polskie na jesieni, kiedy są już zaorane i zabronowane. Różnica jest jednak taka, że pomiędzy maszymi zaoranymi polami są ciągle jakieś łąki, lasy i oziminy, które zielenieją, aż do momentu kiedy je przykryje snieg. W Etiopii nie widziałem, aby coś tam bardzo zieleniało:

 

Za to Zambia zielooooooona, gdzie okiem sięgnąć. Jest pora deszczowa, więc zieleń ma się tu jak najlepiej:

 

Lecę, lecę... w końcu doleciałem. Mimo zmęczenia zaraz po przyjeździe pojechałem na miejsce, gdzie ma być nasza farma. Ciekawość była silniejsza niż zmęczenie. Widoczne na obrazku krzaki to własnie nasza farma w stanie mniej-niż-zerowym.

 

Po oględzinach działki właściciel zaprosił nas do domu, gdzie negocjowaliśmy warunki, na których wyżej widoczny busz zwany dalej farmą miałby stać się naszą własnością. Własciciel mocno sie upierał (i nie chodziło wcale o cenę) i gdyby nie jego zona, która (jak się okazało w tej i w kilku innych sytacjach) jest wyraźnie naszym sojusznikiem.

W domu własciciela, zdecydowanie wyróżniającym się spośród okolicznych domów widać jak technika i elektryfikacja wkracza pod blachy faliste:

Stare komentarze:

Alicja18-02-2015 11:02

Podziwiam i gratuluję odwagi

 

Please reload

Ostatnie 50 postów

Please reload

Archiwum

Please reload