2014-12-06 Nshima, wódz i chór...

December 6, 2014

Właśnie jestem po typowej afrykańskiej kolacji. Co prawda była gotowana na elektrycznej kuchence ale reszta 100% oryginał, żadnych przypraw torebkowych no i żadnych widelców. Na talerzy była taka lepiocha o konsystencji gęstej kaszy, gotowane a wcześniej rozdrobnione warzywa i do tego ugotowany kurczak w jakiejś mazi. Bardzo smaczne! 

 

 

 

Rano byłem urzędzie zarejestrować firmę a potem pojechaliśmy obejrzeć miejsce, gdzie firma mogłaby działać.

Zostałem przyjęty przez jego excelencję, mojego imiennika Stevena wraz z małżonką. Wśród załączonych obrazków proszę sobie zgadnąć, który z nich przedstawia księcia Stevena, jego małżonkę i w tle kilkoro następców tronu. Na fotce obok będzie książęcy pałac.

 

 

 

Żarty, żartami ale ten pan tam sprawuje poważną władzę (w imieniu swojej mamy, która jest już w podeszłym wieku). To on decyduje o przeznaczeniu ziemi na sporym obszarze jemu podlegającym. Władza ta jest dziedziczna i rządowi wara od tych spraw. Traditional Land jest w zarządzie takich właśnie wodzów. Jego wysokość obiecał dwa ładne kawałki ziemi... jeden duży za prawie darmo a drugi mały ale droższy, bo z dostępem do prądu i drogi.

Wracając do Lusaki zrobiliśmy zakupy na wyjątkowo czystym i uporządkowanym targu oraz kupiliśmy żywego koguta od trójki dzieci, które miały do sprzedania tylko tego jednego biedaka. Biedak został oskubany i wypatroszony przez jedną z bliźniaczek a następnie miał zaszczyt uczestniczyć w kolacji, o której pisałem na wstępie.

Jadąc do domu zabłądziliśmy - ale to bardzo szczęśliwie zabłądziliśmy, bo trafiliśmy na koncert wspaniałego chóru. Koncert (ale trudno to nazwać koncertem, bo poza kilkoma dziećmi nie było tam słuchaczy) Po prostu grupa młodych ludzi śpiewała sobie zuluskie piosenki na głosy... coś pięknego. Nagrałem kawałek. Miało to miejsce pod drzewem nieopodal budyneczku, który mógł być kościołem.

 

 

 

[...] 

 

Please reload

Ostatnie 50 postów

Please reload

Archiwum

Please reload