Na targowisku

Wczoraj byłem na targu aby... załatwić sprawy biurowe. W budce takiej jak warzywniak siedzi młody człowiek, ma laptopa, drukarke, skaner i bindownicę i prowadzi usługi takiej jak pisanie podań, wypełnianie formularzy itd. Obok sprzedają warzywa, buty, stare marynarki i żywe kury. Jest stanowisko z maszyną do szycia, jest szewc, są ludzie sprzedający talking time'sy do telefonów komórkowych w postaci zdrapek. Około południa nagle całe targowisko zadymiło a potem zapachniało. Przerwa obiadowa wygląda tak, że przy większości stoisk rozpalają małe kochery na węgiel drzewny (wszystkie ręcznie robione z jakichś metalowych puszek po farbach albo wiaderek) obierają ziemniaki, pieką jakieś mięso i jedzą. No i niektórzy piją jakiś napój z kartoników - wyglądało to na mleko ale dowiedziałem się, że to piwo. Puste kartoniki wyrzucają... 2 metry od siebie.

Aaaa... ciekawostka: widziałem faceta pracującego na polu z dzieckiem przywiązanym na plecach - równouprawnienie w Zambii ma miejsce.

Następnym razem może wyślę trochę fotek ale muszę je pozmniejszać - internet tu jest drogi.

Ostatnie 50 postów

Archiwum