Archiwum

Ostatnie 50 postów

STARY BLOG z lat 2014 - 2017

Wizyta

Dzisiaj odwiedził mnie pan, który kilkanaście kilometrów stąd założył małą, prywatną szkołę, w której on sam oraz nauczyciele nie pobierają pensji. Pracują za darmo. Maja w szkole 90 dzieci w różnym wieku. Rodzice płacą jednak 25 ZMK miesięcznie (prawie 10 zł) ale tak jak mi ten pan mówił to pokrywa tylko koszty, bo dzieci dostają prosty posiłek (prosty posiłek to nshima i warzywa). Część dzieci nie płaci nawet tego. Pokazał mi zdjęcia tej szkoły, na których widać, że szkoła może być jeszcze biedniejsza niż, ta, państwowa, do której poszła Christine. Zamiast tablicy jest kawałek ściany pomalowany na czarno. Nie ma ławek ani krzesełek - dzieci siedzą na podłodze..., której też nie ma - to zwy

Budujemy wychodek

Jeśli skok cywilizacyjny jaki dokonał się na naszej farmie kilka dni temu, gdy zbudowaliśmy stół porównać z lądowaniem na Księżycu to teraz szykuje się kolejny skok porównywalny z lotem na Marsa. Budujemy wychodek! Wstyd, że do tej pory tego nie ma ale cóż... to nie jedyna porażka jaka miała miejsce "za poprzedniego kierownictwa". Wykorzystaliśmy dół wykopany jeszcze rok temu kiedy tutaj byłem ale trzeba było go najpierw oczyścić ze śmieci nieorganicznych jakich tu nawrzucano. Moses też wrzucał to niech teraz to powyjmuje. Oczyszczony dół przykryliśmy tak na tymczasem gałęziami i tekturą... ... a potem jeszcze starymi plandekami, aby zaprawa betonowa nie wlała nam się do środka zanim stanie

Krysia w szkole.

Krysia jest już w szkole. Znalazło się nawet miejsce w pierwszej ławce. Miejmy nadzieję, że szybko nadrobi zaległości. Prosiłem panią dyrektor, aby przygotowała listę kilkorga dzieci, które podobnie jak Krysia nie chodzą do szkoły z powodu braku pieniędzy... dostałem listę 87 nazwisk. Pewnie nie uda się wysłać do szkoły wszystkich ale może chociaż dla najmłodszych udałoby się uzbierać? Poniżej kilka fotek z dzisiejszego dnia:

Lany Poniedziałek

Skoro dzisiaj jest lany poniedziałek to będzie "lanie wody" o wodzie. Dzień zaczął się tym, że razem z Mosesem przeprowadziliśmy hydrauliczny eksperyment. Chcemy zdemontować instalację, którą zrobiłem w ubiegłym roku, a która służyła do automatycznego karmienia kurczaczków. Kurczaczków już prawie nie ma i póki co nie będzie a kurki nioski napiją się z ręcznych karmidełek. Odzyskaną rurę chcemy wykorzystać do nawodnienia ogródków warzywnych. Eksperyment miał pokazać czy można zdjęć beczkę z cokołu, żeby się nie wspinać podczas napełniania. Niestety nie da się. Trzeba się wspinać ale nie będzie trzeba nosić a to też spore ułatwienie. Jestem rozczarowany pogodą - nie o takie Afrykie mię szło. J

Wielka Niedziela

Dzisiejszy dzień był bardzo spokojny. Msza w kosciółku katolickim. Właściwie to chyba nie msza a nabożeństwo, bo w tej parafii nie ma księdza. Prawdziwy ksiądz bywa tutaj raz na jakiś czas. Jak zwał tak zwał była to piękna uroczystość. Kościół był przystrojony bardziej niż w zwykła niedzielę, były kwiaty i na ścianie pojawiły się dwa obrazy - zwykłe plakaty co prawda. Droga krzyżowa namalowana kredą na ścianie. Na tą drogę krzyżową zwróciłem uwagę już w ubiegłym roku, dlatego teraz z Polski przywiozłem wydrukowane kolorowanki, przedstawiające kolejne stacje. Dzisiaj zaniosłem to do kościoła jako wielkanocny prezent. Podpowiedziałem, aby dzieci te obrazki pokolorowały i będzie ładna i orygina

Wielka Sobota - wielki piknik

"Nadejszła wiekopomna chwila". Nareszcie, przynajmniej pierwsza część waszych butów trafiła na nowe nogi. Ale po kolei: Z szefem wspólnoty parafialnej kościólka katolickiego (nie proboszcz, bo nie mają tutaj księdza) oraz z sołtysem ustaliliśmy, że rozdanie butów, które zbieraliśmy na jesieni zrobimy na naszej farmie i że będzie około 40 dzieci z parafii katolickiej i mniej więcej tyle samo z drugiego kościoła niekatolickiego. Czyli 80 dzieci. Kupiłem produkty (nshima, kiełbaski, chleb, dżem, napoje) dla około setki dzieci. Rano przyszły kobiety z wioski, aby przygotować to wszystko i od razu stwierdziły, że to zdecydowanie za mało. Okazało się, że dzieci będzie dużo więcej. Co robić? Mose

Przeprowadzka

Dzisiaj wprowadziłem się do mojej nie bardzo luksusowej chatki wykonanej z błota i słomy. Luksus jaki tutaj mam to prawdziwe łóżko i fotel oraz... doprowadzony prąd z mojej solarnej elektrowienki:-) Strzecha jest taka, że jak ją dotknąć to coś się z niej sypie dlatego poza zainstalowaniem moskitirey nad łóżkiem zainstalowałem kawałek sufitu z plandeki. Trochę szkoda, bo ta strzecha miała swój optyczny urok a teraz został on zakłócony. W chatce zmieściła się prowizoryczna łazienka i mała półeczka.

Brak prądu

Od prawie roku w Zambii jest poważny kryzys energetyczny. Ostatnia pora deszczowa nie wykazała się zbytnio i poziom wody w Zambezi mocno opadł a tam jest większość elektrowni zasilającej cały kraj. Wynikiem tego jest brak prądu i to w godzinach, kiedy najbardziej jest potrzebny. Zwykle po południu i wieczorem. Dokupiłem dodatkowy panel solarny i moja elektrownia na farmie ma teraz 200W i bardzo dobrze sobie radzi z oświetleniem i zasilaniem laptopa. Niestety nie dotyczy to dni pochmurnych.

Potrzebny rower

Koniecznie musze zdobyć jakiś rower dla osób, które mieszkają na farmie. Taki rower pełniłby funkcję transportową. Tutaj wozi się rowerami żywe kury, kozy oraz deski czy inne materiały. Ale przydałby się np. też do zawiezienia dziecka do lekarza. Najbliższy lekarz jest 7 km od naszej wioski.

Zambia się rozwija

Zambia jest krajem rozwijającym się. Widać to z okna biura, z którego korzystałem w ubiegłym roku (i korzystam teraz do czasu kiedy moja chatka będzie gotowa) Właśnie zaczęła się budowa kolejnego budynku z klasami lekcyjnymi. A jaki burzliwy rozwój w mojej wiosce! Powstało (a właściwie powstaje) wiele nowych domów w sąsiedztwie naszej farmy. Niektóre, tak jak moja chatka, z błota, gałęzi i słomy ale większość jednak z murowana z pustaków lub cegieł i z blachą falistą na dachu. Ja nie rozumiem dlaczego oni idą w tą blachę. Zdecydowanie lepiej przebywać w chatce ze strzechą niż pod blaszanym dachem. Patrząc z okna samolotu Afryka coraz bardziej błyszczy od tej blachy.

Sytuacja na farmie

Na farmie nie jest dobrze. Niestety osoby, które tam pracowały nie poradziły sobie z zadaniami. Kurnik stoi pusty. To co tam biegało, gdy wyjeżdżałem zostało rozprzedane, zjedzone i rozkradzine i nie ma. Całe szczęście, że mimo braku pracy (a więc i wynagrodzenia) Manson i Moses z rodziną zostali na farmie. Zasadzili troche warzyw i tak sobie czekali na mój powrót. Miło, że we mnie wierzą... ale moje możliwości pełzają blisko zera. Mam na myśli finansowe możliwości - na szczęście mój entuzjazm aczkolwiek zmalał to jednak ma się lepiej niż kasa. Chłopaki zbudowali mi wiejską okrągłą chatkę ze strzechą - liczyłem, że zamieszkam tam od pierwszego dnia pobytu ale niestety... chatka jest do popra

Kościólek parafialny

W obiegłym roku pokazywałem wam kościółek katolicki w mojej wiosce. Niestety tylko z zewnątrz, bo fotki zrobione w środku się nie udały a już drugi raz w tym kościele nie byłem. Obiecałem wtedy pokazać niebawem kościółek od środka... się odwlekło ale nie uciekło. Oto jak wygląda ten kościółek w środku. Stacje drogi krzyżowej na ścianie, po których można poznać, że to kościół katolicki. Parafiania właśnie zbierają na nowy kościół. Juz karczuja teren i zgromadzili trochę pustaków. Z Polski przywiozłem kilka bochenków prawdziwego polskiego chleba na zakwasie, którym poczestowałem po mszy dzieci. Tutaj mają zupełnie inny chleb. Gdzie tam mu do naszego. W następną niedzielę nagram jakiś film, aby

Znów lecę do Zambii

Z dużym, bo 2 miesięcznym opóźnieniem znów lecę do Zambii. Około 2 tygodni temu wysłałem do Zambii zebrane przez was buty (zabawki i przybory szkolene również). Myślę, że dotrą tak w okolicach Świąt Wielkanocnych. Jeśli chodzi o wysyłkę butów to chce tutaj teraz z wysokości 10 km na sawanną podziękować wszystkim, którzy zbierali te buty oraz wsparli finansowo tą akcję. Spośród wszystkich ofiarodawców chciałbym wyróżnić pana Jacka. Pan Jacek na moją nieśmiałą prośbę o wsparcie finansowe akcji zareagował tak jakby na okazję wsparcie tego typu akcji czekał. Pan Jacek podróżuje po świecie, dlatego nie potrzebował żadnych wyjaśnień. Sam widział jakim luksusem i niedościgłym marzeniem dla wielu lu