Archiwum

Ostatnie 50 postów

STARY BLOG z lat 2014 - 2017

Problemy transportowe

Sobota była napieta i stresująca. Prwadę mówiąc napięcie już zacząło się już w piątek wieczorem, bo okazało się, że człowiek, którego wynajęliśmy do przywiezienia pustaków przestraszył się kałuży w połowie drogi i stwierdził, że dalej nie pojedzie. Uparł się i nie było na niego rady, bo miał już zapłacone. Zrzucił pustaki tak jak gruz i odjechał. Telefonicznie trzeba było szybko zorganizować mniejszy samochód i chłopaków, którzy pomogli te pustaki przetransportować na właściwe miejsce. Udało się przed nocą ale okazało się, że pustaków zamiast 1000 jest tylko 900. Sprzedawca ma kamery na placu i jest w stanie udowodnić, że załadował tyle co trzeba. Istnieje podejrzenie, że niesolidność tego

Jest pompa

Właśnie kupiliśmy kolejne pokolenie kurczaczków. Mamy już 1500 kurczaków w tym jedno czarne:-) A tutaj widać jak kurczaki rosną: Zawieźliśmy kurczaki i trochę jedzenia dla nich tam gdzie one na razie mieszkają i w te pędy biegniemy na działkę zobaczyć dzieło studniarzy. Zainstalowali pompę we czwartek zatem jeszcze jej nie widzieliśmy. Oto nasza pompa. Zabezpieczona gałęziami i taśmą aby nikt jej nie ruszał zanim beton, w którym jest osadzona nie zwiąże. Nasza studnia ma wydajność 30 litrów na minutę - to wystarczy. Studnia to nie jedyna nowość na farmie. Chłopaki właśnie zrobili wykopy pod fundamenty dla środkowej części kurnika.... ... posługując się takimi oto narzędziami: Została też oc

Chór parafialny

Dzisiaj czwartek czyli dzień biurowy. A jak biurowy to wiadomo, że nudy. Pod drzewem, o którym juz pisałem wcześniej, właśnie odbyły się zapasy. Nie wiem kto zwyciężył ale widać, że zawodnik w stroju zielonym ma zdecydowana przewagę w liczbie kibiców. W drodze do domu pstryknąłem fotkę, któą chciałbym zadedykować Markowi z klubu Welocyped oraz innym modelarzom. Na osłodę nudnego dnia coś fajnego. Przejeżdżając obok kościoła św. Franciszka Ksawerego usłyszałem spiew. Posłuszny wezwaniu Goethe'go "Gdzie słyszysz spiew tam wstąp..." wstąpiłem. Okazało się, ze na podwórku koscioła w dwuch różnych kątach ćwiczą aż dwa chóry. Oto pierwszy młodzieżowy. A ten jest mniej młodzieżowy ale też pięknie ś

Miejsce na kurnik

Rano krótkie spotkanie z panem budowlańcem, który podjął się zbudować kurnik dla Dobrej Farmy. Dogadaliśmy się co do technologii, materiałów, terminów i cen. Ma być jak najtaniej, szybko ale nie byle jak. Ponieważ czas nagli. Musimy się śpieszyć, bo kurczaki mieszkają teraz w wynajętym kurniku, który w miarę jak one rosną staje się coraz bardziej ciasny. Jadąc na działkę zrobiłem dwie fotki, które chcę wam pokazać abyście wiedzieli jaka jest dzisiaj pogoda. Pogoda jest taka: To największa kałuża na naszej drodze. Wczoraj po kilku dniach przeważnie słonecznych, a właściwie upalnych już jej prawie nie było. Ale dzisiaj znów jest. Na szczęści znam jej dno na pamięć, więc nie ma problemu z prze

Wiercenie studni

Na poczatek pochwale sie droga, ktora kupilismy w niedziele a w poniedzialek sasiedzi oczyscili ja z drzew. Gdyby nie ta droga akcja dzisiejsza nie bylaby mozliwa. To jest jedyny wjazd na farme. Czy pamietacie pana specjaliste, ktory przyjechal na dzialke z takim malym instrumencikiem do poszukiwania wody? No to tym razem przyjechal z instrumentem znacznie wiekszym. Malo tego, przywiozl ze soba brygade pracownikow, (w tym kucharza okretowego ale o nim za chwile) Panowie ustawili maszyne i zaczeli wiercic. Kurz wydobywajacy sie z wierconego otworu nie zdradza na razie obecnosci wody. Dalej juz mniej kurzy ale wody jeszcze nie ma. Tymczasem kucharz okretowy zabral sie za przygotowanie obiadu

Awaria komputera

Moj komputer dzisiaj rano wyzional ducha. Korzystam goscinnie z obcego komputera, dlatego nie ma dzisiaj polskich znakow. Myslalem, ze bede mogl dzisiaj pokazac ciekawe foty, bo zaplanowane bylo wiercenie studni ale rano strasznie lalo i wszystko sie opoznilo. Szef firmy wiertniczej powiedzial, ze wiercenie trzeba zaczynac z samego rana, bo nie wiadomo jak dlugo to potrwa. Moze trwac caly dzien, wiec rozpoczecie po poludniu mogloby grozic nieskonczeniem roboty przed noca. Umowilismy sie na akcje jutro od 8 rano. Podobno droga dojazdowa jest juz gotowa - sasiedzi, ktorzy wykroili kawalek swojego pola, aby byl wygodny dojazd do Dobrej Farmy wycieli zgodnie z umowa troche drzew i krzakow i nies

Nabożeństwo w kościółku

Dowiedziałem się, że w mojej wiosce i w dodatku tylko około 400 m od Dobrej Farmy jest katolicki kościółek. Jasne zatem, że na dzisiejszą mszę jedziemy właśnie do tego kościółka. Kościółek malutki, zbudowany pewnie przez okolicznych mieszkańców bez żadnej fachowej pomocy. Witraży w oknach nie ma, bo nie ma okien. Jest ołtarz i mały ołtarzyk... nie wiem dlaczego dwa - może ma to związek z tym, że prawdziwego księdza też nie ma... czyli jest raz na jakiś czas. Dzisiaj nie było, dlatego nabożeństwo (bo nie msza) wyglądało inaczej niż u nas msza i było odprawiane przy tym mniejszym ołtarzyku. Całość była w lokalnym języku. Prowadzący lektor bardzo ciekawie mówił... A skąd to wiem skoro nie znam

Praca (fizyczna) uszlachetnia

W sobotę postanowiłem popracować fizycznie na działce. Kupiłem nowy łańcuch do piły, bo oryginalny po jednym dniu rozciągnął się tak, że w ogóle nie na się go używać.Wyjechałem w koszulce z krótkim rękawem ale tak prażyło, że w trosce o moją biedną skórę kupiłem po drodze kupiłem najtańszą koszulę z długim rękawem. Seledynowa! Wyglądałem w niej jak klown dlatego fotek w tym stroju nie pokażę:-) Ale pokażę moje dzieło - wyciąłem własnoręcznie około 40 m drogi przez busz. Byliśmy umówieni z firmą, która zajmuje się wierceniem studni, że po południu przyślą fachowca, który przeprowadzi specjalistyczne badania w celu określenia miejsca na studnię. Wyobrażałem sobie, że przyjadą z jakąś specjali

Wizyta w Kasisi

Plan na dzisiaj był taki, aby cały dzień spędzić na działce. Rano zadzwoniłem do siostry Marioli, która kieruje Domem dla Sierot w Kasisi. Planowałem odwiedzić ten ośrodek w niedzielę i porozmawiać o moim projekcie, bo projekt wycelowałem głownie w Kasisi... rozpaplałem już o nim w internecie, a zainteresowani jeszcze nic nie wiedzą. Nie chciałem rozpaplać przed tą rozmową ale nie wytrzymałem i rozpaplałem. Okazało się, że siostra Mariola jutro wyjeżdża na jakiś czas, więc jedyna szansa, aby porozmawiać to dzisiaj. Tymczasem jest piątek i kolejne pokolenie kurczaczków ma pojechać do naszego kurnika. Sprężamy się. Po drodze wizyta w banku i w supermarkecie, więc mogę przedstawić jak wygląda L

Cały dzień w biurze

Dzisiejszy dzień spędziłem w biurze. Farma na głowie Edwarda. Jak się siedzi w biurze to nie ma o czym pisać. Teraz sobie pomyślałem, jak ubogi żywot człowiek (ja) prowadzi siedząc cały dzień w swoim roboczym fotelu z laptopem na kolanach zaczynając po śniadaniu, z przerwą na jakiś obiad i tak do kolacji. W celu rozprostowania kości wyszedłem na chwilę na podwórko... No i prosze... wystarczyło wujść z biura i już jest coś ciekawego. Nasze internetowe drzewo obrodziło! W życiu nie widziałem takich wielkich owoców: Aaaa... tutaj małe wyjaśnienie. Chreso University to szkoła prywatna, której założycielem jest pastor z Niemiec Helmut Reutter. Swoim programem obejmuje ona wszystkie poziomy naucz

Drzewo internetowe

Każdego dnia rano kilka godzin siedzę gościnnie w biurze w Chreso University, pracując zdalnie dla moich stałych klientów w Polsce. Póki co projekt Dobra Farma tylko połyka moje oszczędności, więc muszę na bieżąco dbać o moich polskich chlebodawców, którzy systematycznie zasilają moje konto. Przed wejściem do tego biura rośnie Internetowe Drzewo. Nazwałem je tak, bo widze jak wielu praceowników uniwersytetu przychodzi pod to drzewo ze swoimi laptopami aby skorzystać z internetu. Po niedawnej modernizacji sieci informatycznej w wielu miejscach internet znikł. Na szczęście ktoś odkrył, że pod tym drzewem internet zawsze jest. Po południu jak codzień wizyta na działce. Po drodze spotkałem inter

Fotki z ulicy i nie tylko

Mam sporo fotek z dzisiejszego dnia... wybrałem 11 do pokazania, aby nie zanudzać ale, aż szkoda, bo przynajmniej dla mnie wszystko tu jest ciekawe. Zakładam, że za jakiś czas pokażę je jak będzie mi brakować bieżących fotek (bo jak długo można się zachwycać obrazkami z ulicy, którą się przejeżdża codziennie). Na początek moje odkrycie - te biedne dzielnice nie mają często nazw ulic ale jak się okazuje jakoś je jednak poznaczono. Kiedyś pytając kogoś o adres w stolicy Ugandy - Kampali nie mogłem uwierzyć, że adresu nie ma. Teraz wiem, ze może nie być. Wśród różnych sklepików (niektóre dosłownie z tektury) jeden jest taki: Wyjeżdżając z miasta w kierunku farmy mijamy nowoczesny stadion sporto

Piła motorowa w akcji

Kupiłem małą piłę motorową. Chłopaki nigdy wcześniej nie mieli w ręku takiej maszyny, więc musiałem im pokazać jak to się uruchamia, jak się tym piłuje i jak się to zatrzymuje. No i najważniejsze jak się z tym obchodzić, aby zachować w zdrowiu komplet wszystkich palców i innych członków zarówno własnych jak i pracujących w pobliżu kolegów. Odkryłem innego kaktusa znanego mi już z paprapetów okiennych w wersjach zminimalizowanych. Niestety, ten rośnie poza granicą mojej działki. Miałem okazję zobaczyć jak się przyrządza zaprawe tynkarską w prosty spoób. A tak oto (betoniarka zbędna jak widać): Na koniec wizytacja w kurniku: I fotka przedstawiająca zagospodarowanych już rezydentów powstającej

Przeprowadzka

​​Do południa lało bardzo mocno, że można było tylko pospać dłużej, spokojnie zjeść śniadanie i... tak do obiadu. Po obiedzie woda w niebie się skończyła i można było realizować plan na dzisiaj czyli przeprowadzkę Edwarda i jego żony na farmę. Oto fotka upamiętniająca to wydarzenie: Pamiątkowa fota z lokatorami przed domkiem: Byliśmy jeszcze rzucić okiem jakie efekty osiągnęli wczoraj wycinacze buszu... niestety tempo mocno zwolniło, bo busz coraz gęstszy. Jutro musze kupić wycinaczom jakąś maszynę. Na działce rośnie (co najmniej jeden) wielki kaktus, który tutaj nazywa się "mulundungoma". Widziałem takie na parapetach ale ten ma parę metrów wysokości. Nie istnieje taki wielki parapet w przy

Nowy pracownik

Nasze kurczątka dzisiaj są sierotkami. Miał przyjechać pracownik, był polecony przez znajomego i bardzo zachwalony. Zaufaliśmy a on najpierw chciał kasę, bo nie ma na autobus, potem autobusy wszystkie przepełnione a w końcu postanowił, że nie przyjedzie. Czekamy na zwrot kasy za ten przepełniony autobus. To była niedobra wiadomość dnia... ale kolejne są już tylko dobre. W sklepie z kurczątkami polecono nam trzech panów obiboków, którzy się tam kręcą i pomagają nosić worki. Jakoś na pierwszy rzut oka żaden z nich nie wzbudził zaufania za to ofertą pracy zainteresował się młodzieniec, który przyszedł kupić jakieś medykamenty dla kurczaczków, którymi się zawodowo opiekuje. Powiedział, że on chę

Pierwsze kurczątka.

Pierwsze kurczątka właśnie jadą na działkę. Trzynastego i w piątek... jakby coś nie wyszło to będzie na co zwalić winę. W połowie drogi z szosy na farmę znalazł się mój but! Wisiał sobie spokojnie na drzewie. Skąd sie tam wziął? Dlaczego akurat na tym drzewie oddalonym kilkaset metrów od farmy, gdzie prawdopodobnie wypadł z samochodu podczas pakowania? Tego nie wie nikt. Może to jakieś specjalne Drzewo Rzeczy Zagubionych? Tak czy owak po tym szczęśliwym wydarzeniu przestałem się martwić, że piątek oraz, że trzynasty. Kurczątka w końcu w swoim nowym domu: Zadowolony z dnia pełnego sukcesów, zadeklarowałem się, że na obiadokolację ugotuję kurczka w sosie jakimśtam z ryżem czyli tzw. "Chinolka"

Zakupy i pierwsze prace na działce.

Własnie kupiliśmy trochę niezbędnego wyposażenia. A tutaj kupimy jutro pierwsze kurczątka: Tymczasem na "farmie" pracuje kilku chłopaków z wioski. Mają zacząć wycinać drogę przez busz oraz posprzatać wynajęty tymczasowo kurnik. Jedziemy zobaczyć jak przebiegaja prace. Chłopaki tną zacięcie: Sprzątanie kurnika niestety jeszcze nie zaczęte: Po powrocie do domu okazało się, że zgubiłem jednego buta, a gdzie... tego nie wie nikt.

Zieleń wielką ma siłę... oczyszczająco, sprzątającą.

Dzisiaj dzień relaksu i odpoczynku po podróży. Jeżdżąc po ulicach Lusaki zauważyłem, ze jest... znaczniej mniej brudu niż widziałem to w grudniu. Zastanawiam się skad taka różnica jeśli chodzi o moje wrażenia. Może nawet powinienem "odszczekać" to co pisałem wtedy o ubóstwie i brudzie. Przeanalizowałem możliwe powody różnic w moim mniemanu i wyszło mi tak: - rzeczywiście sa miejsca w Lusace bardzo zadbane, gdzie jest czystość, ład i porządek, - być może w grudniu częściej bywałem w miejscach zaniedbanych niz tych czyściejszych, - na poboczach dróg urosła trawa i przykryła wszystkie smieci (to bardzo znaczący powód), - przyzwyczaiłem się do widoku śmieci i przestałem je tak bardzo zauważ

Lecę (bo chcę) do Zambii.

Lecę poraz drugi do Zambi. Lecę, lęcę... doleciałem do Etiopii. Z Addis Ababa do Lusaki to ostatni z trzech odcinków "lecenia" - ostatni i najciekawszy, bo w dzień, więc można popatrzeć przez okno w dół. Patrze, patrzę... i widzę jak optycznie bardzo różnią się tereny Etiopii, Kenii, Tanzanii i Zambii. Etiopia z lotu ptaka o tej porze jest szaro-beżowo-brązowa. Zieleń tylko przy zabudowaniach. Pola wyglądają tak jak polskie na jesieni, kiedy są już zaorane i zabronowane. Różnica jest jednak taka, że pomiędzy maszymi zaoranymi polami są ciągle jakieś łąki, lasy i oziminy, które zielenieją, aż do momentu kiedy je przykryje snieg. W Etiopii nie widziałem, aby coś tam bardzo zieleniało: Za to Za