Archiwum

Ostatnie 50 postów

STARY BLOG z lat 2014 - 2017

2014-12-16

Relacja z Zambii... ... będzie po powrocie do domu bo nie mam czasu. Wczorajszy dzień był bardzo pozytywny i zakończył się z powodów rozrywkowych o północy. Dzisiaj byłem tez rozrywkowo w gościach i trochę na zakupach i zaraz jadę na lotnisko. Start o 15:25 (14:25 warszawskiego czasu). W Addis Abebie siedzę od 20:15 do 1:00 a potem we Frakfurcie od 6:20 do 7:25. Ląduję w Warszawie o 9:05 Lecąc do Zambii na lotnisku w Addis Abebie nie miałem ani internetu ani telefonu (nie działał mi roaming) więc teraz pewnie też tak będzie. Dzięki za maile (ostatni wczoraj od Ewy) [...] Z lotniska w Addis Ababa Pozdrawiam z Addis Abebe. Dorwalem sie do kawiarenki internetowej na godzinke. Musze tu czekac do

2015-12-15

Byłem zobaczyć kolejna działkę. Właściciel jest bardzo bogaty, bo ma prawie tysiąc hektarów ziemi i sprzedaje ją dość drogo a mieszka jak nędzarz. Jego synowie i córka mieszkają w okolicy w domkach ze słomy i gliny. Po drodze mogłem się przekonać, że to ubóstwo, o którym już pisałem to nie są jakieś wyszukane przypadki ale to standard w Zambii. Drogi asfaltowe są tylko w pobliżu miast. Zresztą w samej Lusace masa dróg jest bez asfaltu. Dzieci biegające przy drogach w łachmanach w kolorze błota wczoraj akurat zbierały do butelek takie duże mrówki. To na kolację - odrywa się tym mrówkom głowy i resztę piecze. Około 19 pojawiły się te latające paskudztwa, co gubią skrzydła. Pojawiły się na jaki

2014-12-14

Od rana (a pewnie i w nocy) lało, że świata nie widać. Na szczęście około 10 deszcz zmalał, więc mogliśmy pojechać do kościoła na 10:30. Miałem okazję zobaczyć niezwykłe ceremonie w kościele katolickim. Oto bowiem na tej mszy odbyły się chrzty, śluby i jeden re-ślub. Najpierw zaraz po przywitaniu wiernych ksiądz zapytał kościelnego (domyślam się że to był kościelny albo jakiś działacz parafialny) co to za ludzie za drzwiami i dlaczego on blokuje im wejście do kościoła. Ten odpowiedział dość dłuższą przemową, z której zrozumiałem, że ci ludzie chcą być ochrzczeni i mają nadzieję, że ksiądz ich teraz zaprosi do środka. Ksiądz oczywiście zaprosił. Weszło około 30 osób w tym jedna dziewczynka ok

2014-12-13

Dzisiejsze plany nie wyszły ale dzień był ciekawy. Zaczęło się od porażki w banku. Wczoraj wszystko wyglądało pięknie a dziś... najpierw kolejka do okienka około godziny. Potem jakiś niemrawy i uparty "officer", który uparł się, że aby potwierdzić mój adres musze pokazać fakture za prąd w tym mieszkaniu a nie rachunek za telefon. Wczoraj to wystarczało a dziś już nie. Po dłuższym przekomarzaniu się zabrałem wszystkie już gotowe papiery i opuściłem ten niedobry bank. W poniedziałek pójdziemy do innego. Następnym punktem programu miała być wizyta 40 km na zachód od Lusaki aby obejrzeć działkę polecaną wcześniej przez tego człowieka co chce 50 zł za zdradzenie receptury na tanią paszę. Po drodz

2014-12-12

Nie wiem kiedy w tym tygodniu był czwartek ale skoro jak się dowiedziałem jutro jest sobota i jest to pewna wiadomość to dzisiaj jest piątek. Mało prawdopodobne ale tak wychodzi. Na dzisiaj był plan załatwić sprawy bankowe, dokończyć sprawy podatkowe, pogadać z panem budowniczy, który zanim tu przyjechałem przedstawił najkorzystniejszą cenowo ofertę. Realizacja planu zaczęła się ze sporym opóźnieniem, ponieważ śniadanie się rozpoczęło poźniej i trwało dłużej. A czemu dłużej? A temu, że wpadłem na pomysł aby nauczyć domowników śpiewać "Pobłogosław Panie, z wysokiego nieba...":-) Pomysł się bardzo spodobał, więc ćwiczyliśmy. Przećwiczyliśmy też "chrum mniam mniam mniam mniam" if you know what

2014-12-11

Dzisiaj by tylko jeden punkt programu ale rozcignął się na cały dzień. Pojechaliśmy dokładniej obejrzeć działkę. Pojechaliśmy inną drogą niz przedwczoraj - było lepiej: około 15 km asfalt, potem jakieś 20 km droga utwardzona kamieniami i na koniec około 15 km zwykła piaszczysta droga przez pola i las. Ta piaszczysta to nawet lepsza od tej kamyczkowej, bo mniej trzęsło. Po drodze zabłądziliśmy trochę, więc wjechaliśmy na podwórką, po którym kręciła się żywa dusza. Żywa dusza ma na imię Agnes i była tak miła, że aż nam dała kurę:-) Podobno nie wypadało odmówić. W rewanżu daliśmy jej chleb i kilo cukru. Niedaleko domu Agnes, przy drodze była studnia, do której właśnie przyszło kilkoro dzieci z

2014-12-10

Dzisiaj (czyli w środę) byliśmy w urzędzie skarbowym złożyć dokumenty w celu otrzymania czegoś w rodzaju numeru NIP. Przy okazji znaleźliśmy człowieka, który będzie prowadził księgowość za jedyne 100 ZMK= 50 PLN miesięcznie. Z wypełnianiem wniosków zeszło się około 2 godzin. Później nawiedziliśmy markety, gdzie sprzedają różne urządzenia takie jak lodówki, elektro-generatory itp. Cel był taki aby móc skalkulować czy lepiej kupić to co potrzebne tu na miejscu mimo, że generalnie takie urządzenia są droższe niż u nas czy lepiej kupić u nas i wysłać do Zambii. Odwiedziliśmy też firmę, która zajmuje się takimi wysyłkami. Po wstępnych oględzinach cen widać, że raczej chyba nie warto płacić za wys

2014-12-09

Wczoraj czyli we wtorek jeździłem po okolicach Lusaki oglądać działki. Wyjazd przedpołudniowy 40 km na wschód i popołudniowy na północ. Ten popołudniowy mnie przeraził, bo niby tylko 60 km ale droga tylko na początku asfaltowa po kilku kilometrach zmieniła się w "być może za rok będzie tu asfalt" a na koniec droga gruntowa i to poprzez busz, gdzie widać tylko na odległość do 100 metrów. Busz jest rzadki dlatego do 100 metrów jeszcze widać a dalej jednak już tylko krzaki. I tylko ścieżki i dróżki w różne strony świadczą o tym, że teraz jest zamieszkały. Czasami przejeżdżaliśmy obok chałupek. Na takim (jak się wydaje) bezludziu widok chałupki przynosi ulgę:-) Teoretycznie zaczęła się już pora

2014-12-08 Poniedziałek

Dzisiaj poniedziałek... nadal brak deszczu a na wieczór, kiedy zamierzałem pisać maila również zabrakło prądu. Kolacja przygotowywana była na tarasie na podziurawionym kociołku przerobionym na kuchenkę na węgiel drzewny a potem jedzona przy świecach. Zaniki prądu to tutaj nic nadzwyczajnego. Większość dnia spędziłem na poszukiwaniu różnych rzeczy potrzebnych do zamierzonego biznesu no i okazuje się, że taniej kupić nowe w Polsce na allegro niż tutaj używane. Jutro jadę na spotkanie z wodzem, bo znalazł jakieś lokalizacje.

2014-12-07 Niedziela

Po śniadaniu pojechaliśmy do katolickiego kościoła pw. Dzięciątka Jezus. Kościół znajduje się na Placu Papieskim a nazwa ta stąd, że w tym miejscu był Jan Paweł II. Msza z bardzo piękną oprawą. Nie widziałem tam organ ale pewnie nie są potrzebne jeśli na wszystkich mszach śpiewa chór tak pieknie jak na tej. Pieśni zupełnie inne niż nasze. Ludzie śpiewają i klaszczą:-) Msza była w ichniejszym lokalnym języku włącznie z homilią (ta z krótkimi wtrąceniami po angielsku). Dyskretnie zerknąłem do internetu jakie czytania przypadają na dzisiaj i wszystko było jasne:-) Na koniec mszy ksiądz od ołtarza przywitał gości czyli mnie:-) a potem chwilę rozmawialiśmy przy wyjściu a dokładnie przy obrazie pr

2014-12-06 Nshima, wódz i chór...

Właśnie jestem po typowej afrykańskiej kolacji. Co prawda była gotowana na elektrycznej kuchence ale reszta 100% oryginał, żadnych przypraw torebkowych no i żadnych widelców. Na talerzy była taka lepiocha o konsystencji gęstej kaszy, gotowane a wcześniej rozdrobnione warzywa i do tego ugotowany kurczak w jakiejś mazi. Bardzo smaczne! Rano byłem urzędzie zarejestrować firmę a potem pojechaliśmy obejrzeć miejsce, gdzie firma mogłaby działać. Zostałem przyjęty przez jego excelencję, mojego imiennika Stevena wraz z małżonką. Wśród załączonych obrazków proszę sobie zgadnąć, który z nich przedstawia księcia Stevena, jego małżonkę i w tle kilkoro następców tronu. Na fotce obok będzie książęcy pałac

Na targowisku

Wczoraj byłem na targu aby... załatwić sprawy biurowe. W budce takiej jak warzywniak siedzi młody człowiek, ma laptopa, drukarke, skaner i bindownicę i prowadzi usługi takiej jak pisanie podań, wypełnianie formularzy itd. Obok sprzedają warzywa, buty, stare marynarki i żywe kury. Jest stanowisko z maszyną do szycia, jest szewc, są ludzie sprzedający talking time'sy do telefonów komórkowych w postaci zdrapek. Około południa nagle całe targowisko zadymiło a potem zapachniało. Przerwa obiadowa wygląda tak, że przy większości stoisk rozpalają małe kochery na węgiel drzewny (wszystkie ręcznie robione z jakichś metalowych puszek po farbach albo wiaderek) obierają ziemniaki, pieką jakieś mięso i je

Pierwszy rzut oka na ulice Lusaki

Dopiero drugi dzień ale masa wrażeń. Notuje skrótowo co się da to później opowiem, opiszę i pokaże fotki. Na pierwszy rzut oka to na ulicach Lusaki widać biedę i brud. Są ulice, gdzie umorusane dzieci robią sobie zabawki ze śmieci, płoty są zrobione ze snopków jakiejś słomy, ludzie wytwarzają z odpadów blaszanych jakieś przedmioty użyteczne używając kamienia zamiast młotka a zakład wulkanizacyjny jest po gołym niebem i wszystko ręcznie albo przy pomocy jakichś wymyślnych dźwigni self made. I tłumy sprzedawców, facet sprzedający miotły, kobieta ze straganem warzywno owocowym na głowie i dzieckiem na plecach, Niektórych straganów nie będę opisywał, bo może akurat ktoś z was to czyta przed albo

Bloga czas zacząć

Skoro podróże po świecie, o których kiedyś cicho marzyłem właściwie zostały już zaingura... rozpoczęte, to aż się prosi, aby gdzieś zapisywać na bieżąco fakty, zdarzenia, wrażenia z tych podróży. Niech zatem ten blog będzie takim miejscem. Pomysł odżywał za każdym razem, kiedy pojawiałem się w ciekawych miejscach ale nie doczekał się realizacji ani gdy byłem w Ziemi Świętej czy we Francji kilka lat temu ani obiegłym roku, gdy byłem na Karaibach, na Białorusi czy w Zambii. Do Zambii planuję wyjechać jeszcze tej zimy, a jeśli wszystko dobrze pójdzie to nie będzie to ostatni raz. Widoczny na stronie głównej bocian to logo przedsięwzięcia, które sobie wymyśliłem i zamierzam zrealizować w Zambii.